Przeskocz do treści

Recenzja książki "Power Protest. Jak protestować skutecznie" Matthew Boltona

Jak protestowac skutecznie 193x300 - Power Protest. Jak protestować skutecznie Matthew BoltonJak protestować skutecznie, aby osiągnąć swoje cele? Matthew Bolton w książce pt. „Power Protest. Jak protestować skutecznie”  pokazuje to nie tylko na przykładach, ale również podaje praktyczne metody i sposoby wymuszania zmian nie tylko lokalnych, ale ogólnokrajowych.

Rozczaruje się ten, kto oczekuje, że dostanie przepis na koktajl Mołotowa, albo techniki ataku w walkach ulicznych. Autor jest wicedyrektorem grupy Citizens UK, która przeprowadza i pomaga przeprowadzać wiele akcji kampanii na rzecz poprawy jakości życia. Nie jest więc rewolucjonistą, tylko zawodowym działaczem.

Metoda organizowania społeczności lokalnej, czyli dokonywania zmian poprzez aktywne działanie, jest dla tych, którzy chcą mieć większy wpływ na podejmowane decyzje w sprawach publicznych. I chcą skorzystać z władzy, jaka przysługuje obywatelom w demokratycznych krajach. W krajach autorytarnych metoda ta może nie zadziałać, choć z pewnością można wykorzystywać jej elementy dopasowując je do lokalnej specyfiki.

Matthew Bolton nie tylko opisuje kampanie zakończone sukcesem, ale daje zbiór praktycznych porad jak, krok po kroku, zorganizować i przeprowadzić kampanię zmian. Po strategie i praktyczny narzędziownik dla kampanii zajrzyj do książki. Autor pisze również o szukaniu sojuszy, o tym jak się zmotywować do protestów, nawet o tym, jak znaleźć czas na działanie.

„Power Protest. Jak protestować skutecznie” to podręcznik protestowania i osiągania celów do aktywnych obywateli. Nie ma fajerwerków, są za to cenne porady od praktyka.

Recenzja książki "Komeda. Osobiste życie jazzu" Magdaleny Grzebałkowskiej

Komeda 211x300 - Komeda. Osobiste życie jazzu Magdalena GrzebałkowskaMagdalena Grzebałkowska po książkach poświęconych księdzu Janowi Twardowskiemu i rodzinie Beksińskich napisała biografię Krzysztofa Komedy Trzcińskiego pod tytułem „Komeda. Osobiste życie jazzu”.

W książce mamy dwie historie: życia Komedy i początków jazzu nowoczesnego w Polsce. Inaczej po prostu być nie mogło, nie da się oddzielić tych dwóch zjawisk. Nie było prosto napisać „Komedę…”, ponieważ nie zostało wiele materiałów biograficznych, za to autorka rozmawiała aż z 82 osobami, które znały Komedę.

Krzysztof Trzciński był człowiekiem raczej wycofanym, cichym, żyjącym muzyką. Zmuszony przez matkę do studiowania medycyny, ukończył ją, został laryngologiem, ale na szczęście wybrał jazz.  W stalinizmie była to muzyka tępiona, a i muzycy nie mieli łatwego życia. Były trudności z instrumentami, nutami i płytami, a jednak żyli muzyką.

Na dodatek Komeda nie chciał grać swingu czy dixieland, chciał grać i tworzyć jazz nowoczesny: bebop, west coast, coal jazz. On i jego koledzy jazzmani byli pionierami, ich nazwiska na stałe weszły do historii jazzu, nie tylko polskiego. 

Magdalena Grzebałkowska dała mocne tło społeczne, polityczne i szczegóły życia w tamtych czasach, więc młodszy czytelnik lub czytelnik zagraniczny nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem problemów życia Komedy w tamtej Polsce.

Zofia, żona Krzysztofa, to raczej czarny charakter. Opiekuje się nim, rządzi i dominuje w ich związku, ale Komeda się a to godził. Zresztą razem pili i nawzajem zdradzali się.

Komeda od zawsze był pracowity, dużo ćwiczył, no i grał mnóstwo koncertów, bo musiał jakoś zarabiać. Jako kompozytor potrafił przez 11 lat zilustrować swoją muzyką aż 61 filmów! W tym takie kultowe filmy jak „Niewinni czarodzieje” Andrzeja Wajdy czy  „Do widzenia, do jutra” Janusza Morgensterna.

Muzyk i kompozytor dzięki Romanowi Polańskiemu rozpoczął karierą zagraniczną.  Zostawił w Polsce żonę i wyjechał do USA. Niestety kariera tam nie potrwała długo. Istnieje kilka wersji wypadku, który doprowadził do śmierci Komedy. W książce mamy kolejną, ale przyczyną był, tak czy siak, alkohol. Pijany Komeda, pijany Marek Hłasko…

Naprawdę trudno jest pisać o muzyce, jeszcze trudniej o jazzie, jeśli ktoś go nie gra, czy też się nim nie zajmuje na co dzień. Autorka nie miała łatwo, więc wspomagała się recenzjami, relacjami z koncertów, opiniami muzyków i recenzentów. I fani jazzu i wielbiciele Komedy znajdą tu fascynujące informacje, choć czasami może zbyt drobiazgowe dla niezainteresowanych tym gatunkiem muzyki.  

Pisarka odniosła olbrzymi sukces książką o Beksińskich, zawiesiła też nią wysoko poprzeczkę, jeśli chodzi o oczekiwania czytelników co do jej tekstów. Być może i ta biografia zostanie sfilmowana, odnoszę jednak wrażenie, że podobać się będzie jednak przede wszystkim fanom Komedy i jazzu.

Recenzje książek „Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i ¼ i „Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85” Hendrika Groena

Sekretny dziennik Hendrika Groena 193x300 - Sekretny dziennik Hendrika Groena„Sekretny dziennik Hendrika Groena” to tak naprawdę dwie książki: „Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i ¼ i „Dopóki życie trwa. Nowy sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 85”.

Dzienniki Hendrika Groena stały się bestsellerami, a czytelnicy zastanawiali się kim jest autor i czy jest to osoba naprawdę istniejąca czy też tylko pseudonim. Przypadkiem wydało się, że nie istnieje taki senior piszący swoje pamiętniki, a autorem jest Holender Peter de Smet.

Całe zamieszanie przez to, że nie chciał wyjawiać swojej tożsamości i przez to, że opisane przygody Hendrika Groena, mieszkańca pewnego domu starości w Amsterdamie sprawiają wrażenie autentycznych! Główny bohater i jego również wiekowi przyjaciele zakładają Klub StaŻy – Starzy, ale wciąż żywi. Nie tylko zaczynają organizować sobie swój czas, ale również walczą z administracją domu. Dopóki mają siły, chcą poznawać świat dzięki wycieczkom, smakować nowe potrawy, robić ciekawe rzeczy w gronie przyjaciół. I zdążyć dojść do toalety, nie zapomnieć wziąć leków, przygotować się na ostatnie dni życia.

Małe eksperymenty ze szczęściem 197x300 - Sekretny dziennik Hendrika GroenaObie powieści nie tylko są bardzo zabawne, ale również realistyczne. Autor opisuje jak wygląda życie schorowanych seniorów, w samotności, ze świadomością jego szybkiego końca. Z książek dowiemy się również wiele o polityce senioralnej czy kwestiach leczenia i eutanazji. Nie ma tu tematów tabu. Są również uczucia, przyjaźnie i miłość.

Kto przeczyta pierwszą część, będzie chciał przeczytać i drugą. Obie książki zasługują na uwagę i przemyślenie naszego stosunku do osób starych i własnej starości. A poza tym to naprawdę bardzo udane powieści!

 

Recenzja książki "Miłosz Biografia" Andrzeja Franaszka

Miłosz Biografia 192x300 - Miłosz Biografia Andrzej FranaszekTrzeba być naprawdę odważnym pisarzem, żeby wziąć się za biografię takiej postaci jak Czesław Miłosz. I oczywiście pisarzem pracowitym, bo przecież życie Miłosza było długie i obfitowało w wiele wydarzeń. Noblista raczej nie był typem kanapowego poety, więc i jego biografia musi być obszerna.

Cóż napisać o tej książce? Nie  ma i nie będzie miała konkurencji, to najlepsze źródło o życiu Czesława Miłosza jakie możecie przeczytać. Andrzej Franaszek przedstawia sprawdzone informacje, a gdy pojawiają się niejasności jest uczciwy względem czytelnika i pisze o tym wprost. W książce nie tylko oczywiście opisuje życie poety (niektóre okresy życia tydzień po tygodniu, najważniejsze dzień po dniu), ale również przedstawia ewolucję poglądów, twórczość i inspiracje pisarza, miłostki i miłości, edukację i zajęcia zawodowe, przyjaźnie i znajomych, środowiska polityczne i twórcze. Co parę stron natrafiałem na nieznane mi informacje i fakty z życia Miłosza, w tym również mocno zaskakujące czy zabawne. Wzorcowa biografia.

Czy po przeczytaniu biografii Czesława Miłosza pióra Andrzeja Franaszka wiem już wszystko o Miłoszu? Prawie. Czy poznałem Miłosza jako pisarza i człowieka? Prawie, żadna przecież, choćby najlepsza biografia, nam tego do końca nie zagwarantuje. Czy lepiej rozumiem jego twórczość? Zdecydowanie.

Zacząłem również rozumieć niektóre wybory życiowe Miłosza, urodzonego na Litwie polskiego pisarza, któremu historia  skomplikowała życie i twórczość. Nie brakowało w życiu poety zarówno błędów, które mściły się po latach, jak i wyborów, które okazywały się słuszne, choć nikt w nie nie wierzył. Jest też w życiorysie Czesława Miłosza coś szalenie niepopularnego obecnie: sukces, który przyszedł po latach pisania. Owszem, był znany i ceniony, ale dopiero po kilkudziesięciu latach nadeszła sława i pieniądze. Teraz każdy chce wszystkiego do razu.

Przy okazji lektury pojawiają się oczywiście pytania typu: czy Miłosza się jeszcze czyta? pamięta? Bo przecież nawet już w niepodległej Polsce nie był pisarzem bestsellerowym. Gdy jego wiersze wylecą z podręczników szkolnych, kto jeszcze będzie sięgał po jego teksty? Czy nobliście grozi zapomnienie? A ja zapewniam, że warto wracać do jego twórczości, gdzie pytania o rzeczy podstawowe sąsiadują z zachwytem nad światem, a wielka historia i jej zawirowania z intymnymi wyznaniami zakochanego człowieka.

Nie, z Wikipedii nie dowiecie się o Miłoszu niczego, więc jeśli lubicie jego twórczość, albo jesteście zainteresowani nim samym, przeczytajcie koniecznie.

Recenzja książki "Dobrze się myśli literaturą" Ryszarda Koziołka

Dobrze się myśli literaturą 186x300 - Dobrze się myśli literaturą Ryszard KoziołekRyszard Koziołek to literaturoznawca i historyk literatury, a „Dobrze się myśli literaturą” to książka o książkach. Już widzę przerażenie w oczach części czytających: skoro facet zajmuje się zawodowo literaturą i pisze o niej książkę, to nie da się tego czytać, książka z pewnością jest ciężka i nudna.

Nic bardziej błędnego. Oczywiście książka nie została napisana dla przedszkolaków, ale osoby zainteresowane książkami i czytaniem będą po lekturze zadowolone. I pewnie zaczną myśleć literaturą.

Ryszard Koziołek zajmuje się różnymi pisarzami (Sienkiewicz, Kraszewski, Przybyszewska, Malewska, Springer, Mrożek, Rymkiewicz, Karpowicz, Stasiuk, Bieńczyk, Twardoch, Brzozowski) i ich dziełami. I biografie i książki są pretekstami do snucia opowieści nie tylko o literaturze i jej twórcach, ale również na różne tematy. I w ten sposób samo pisanie o książkach staje się literaturą.

Ta książka to swoiste wyznanie wiary w literaturę, jej wpływ na życie i wpływ czytania na człowieka. Dla samego autora mówienie czy pisanie o czymkolwiek oznacza odwoływanie się do literatury.

Zebrane w książce teksty łączy podwójna obsesja: „zdania sprawy z podwójnego życia literaturoznawcy, który naraz jest czytelnikiem i komentatorem swojej lektury, oraz zebrania dowodów na niezbędność literatury dla myślenia.” Autor wywiązał się wzorowo z tego postawionego sobie zadania. W swoich esejach erudycyjnie, profesjonalnie, ale i ciekawie, ze stawianiem dla mnie nowych tez, z małymi nawiązaniami do własnego życia, a także humorem, usprawiedliwia każdą godzinę spędzoną na czytaniu przez nałogowo czytających.

A skoro oni kochają książki o książkach, więc ta książka i Wam się spodoba. A jeśli dodam, że dzięki Ryszardowi Koziołkowi nabrałem ochoty na czytanie Kraszewskiego, to już wiecie, że  „Dobrze się myśli literaturą” zaiste posiada wielką moc.