Alastair Bonnett – Poza mapą. Utracone przestrzenie. Niewidzialne miasta. Zapomniane wyspy. Dzikie miejsca. Recenzja

Biorąc tę książkę w księgarni do ręki, można się spodziewać, że będzie to jeszcze jeden przewodnik albo drukowany blog, przedstawiający miejsca, do których dociera jeszcze mało turystów. Jednak po otwarciu okazuje się, że nie fotografii (to akurat szkoda), a teksty to małe lekcje geografii, socjologii, historii.

O czym właściwie jest ta książka?

Ludzie od zawsze fascynują się niezwykłymi miejscami, posiadającymi genius loci. Część choruje nawet na topofilię, czyli miłość do miejsca. Alastair Bonnett jest przykładem takiej osoby i dzieli się z czytelnikami swoją pasją.

Czy cała planeta została już odkryta, opisana i sfotografowana? Prawdopodobnie niewiele zostało do odkrycia, ale okazuje się, że wiele jest jeszcze do opisania. Autor napisał o 47 miejscach. Spójrzcie na spis treści – tam wymienione są wszystkie te bardziej i mniej znane lokalizacje. Zajmuje się nauką o nazwie psychogeografia, która ma na celu zbadanie wpływu środowiska miejskiego –  architektury, na zachowanie człowieka.

„Ludzka tożsamość wiąże się z miejscem.”

Mamy w książce opowieści o miejsca nieistniejących i wyprawach potwierdzających… nieistnienie różnych miejsc,  typu wyspa Sandy. Czytamy o zmianach nazw od państw po wioski,  miejscach tworzonych celowo, które nie istniały, typu cele pozorowane w czasie wojny, wyburzanych i budowanych od nowa.

„Pragniemy świata nie do końca poznanego i potrafiącego zaskakiwać.”

To oczywiście nie koniec, bo mamy również eseje o miejscach tworzonych i niszczonych przez wodę i wiatry, zielonych miejscach w miastach, eksploracji miejskiej, czyli odkrywaniu nieznanych miejsc w miastach. Mamy tu miasta podziemne, miasta zamknięte, udostępniane po upadku reżimów a także cmentarzach, jako miejsce pobytu żywych na stałe.

Bonnett pisze o żyjących w izolacji plemionach i zastanawia się co powinno zwyciężyć – chęć poznania czy pozostawienia ich bez ingerencji? Analizuje fenomen granic i ziem niczyich, uciążliwych dla osób na nich zamieszkujących.

„Niszczenie śladów przeszłości pozbawia świat czegoś więcej niż tylko rzadkich i pięknych krajobrazów (…). Wyburzając stare obiekty, wymazujemy wspomnienia, opowieści i więzi – wszystko to, co zbliża do siebie członków społeczności i pozwala przetrwać jednostkom. Przeistaczanie złożonych, różnorodnych miejsc w proste i nijakie prowadzi do tworzenia osłabionej kulturowo populacji, niezakorzenionej ludzkiej masy, której jedynym spoiwem jest narzucana odgórnie ideologia.”

Przypomina niszczenie osad i wsi i miast w czasie wojen i pokoju, by wygnać z nich ludność, miejskie próżnie, martwe miasta (na przykład przez skażenie) albo budowane z powodu pychy miasta i duże obiekty sportowe, zupełnie niepotrzebne,  albo opustoszałe przez działania wojenne. Poza mapą są również miejsca o wyjątkowym statusie: ambasady, bazy wojskowe, strefy wolnocłowe, tajne więzienia, międzynarodowa przestrzeń powietrzna. Którą, nota bene, każdy ma przecież nad głową… A miejsca zajęte przez wspólnoty religijne, partyzantów, bojowników, terrorystów? A enklawy, nowe państwa i minipaństwa? W końcu sztuczne wyspy, miejsca ulotne, tymczasowe i dziecięce kryjówki, a potem kryjówki dorosłych? O tym wszystkim przeczytamy w tej książce.

„Przywiązanie ludzi do miejsca w świecie zakorzenia i podtrzymuje ich wspólną wizję przeszłości i przyszłości.”

Swoją drogą jak to możliwe, że o wielu miejscach opisanych w książce w ogóle nie słyszałem i nie czytałem?!

„Ludzka motywacja na zupełnie podstawowym poziomie – na przykład potrzeba wolności, ucieczki, kreatywności – wiąże się z miejscem.”

Może ten opis nie jest ciekawy, ale sama książka jak najbardziej! Zachęcam do lektury tych fascynujących rozważań. Dzięki książce znowu zacząłem rozglądać się wokół siebie i analizować przestrzeń i miejsca, w których bywam.

„Miejsce, a wraz z nim wszystkie jego paradoksy, nierozerwalnie wiąże się z ludzką tożsamością. Nic nie dzieje się w zawieszeniu, najbardziej podstawowe ludzkie idee i związki rodzą się w kontekście miejsca.”

Jak tworzymy miejsca, w których spędzamy życie? Jak wpływamy na nie, a one na nas? Zdecydowanie warto poświęcić wieczór na lekturę „Poza mapą”. Inspirująca.

„Lokalizacje wymykające się definicjom prowokują nas i zmuszają do zastanowienia się nad niedocenianą, choć zasadniczą, rolą miejsca w naszym życiu. Pokazują, kim naprawdę jesteśmy: gatunkiem tworzącym i kochającym miejsca.”

©PrzemyslawPufal

 

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać