Andrzej Dybczak – Gugara Recenzja

Andrzej Dybczak to  etnolog, podróżnik, filmowiec, pisarz. A Ewenkowie to (dawna nazwa Tunguzi) to myśliwsko-zbierackie ludy, z grupy tunguskiej, zamieszkują Jakucję, Chiny i Mongolię. Pozostało ich już tylko około 70 tysięcy. Andrzej Dybczak po swojej drugiej podróży napisał książkę o Ewenkach zamieszkujących na terenie Syberii, za którą w 2012 roku otrzymał nagrodę Fundacji im. Kościelskich.

Coś mi się ubzdurało, że „Gułaga” to typowy reportaż. Gdy już przyzwyczaiłem się do myśli, że nie przeczytam ani rysu historycznego, ani danych statystycznych, ani wyliczanki kto, co, gdzie i kiedy, to okazało się, że polubiłem tę książkę. A jest właściwie beletrystyczno – poetycką opowieścią o odchodzącym świecie tradycyjnych Ewenków i Ewenków próbujących odnaleźć się we współczesnym świecie.

Co pozostało z szamanizmu i animizmu, z hodowli i polowań na renifery, czum w środku tajgi? Andrzej Dybczak zamieszkał z Ewenkami żyjącymi właściwie w czymś w rodzaju nieformalnych rezerwatów, częściowo stworzonych przez Rosjan, częściowo mentalnych. Żył z nimi, jadł, pił i spał. I, moim zdaniem, wymagało to wiele odwagi. Nie dlatego, żeby Ewenkowie byli szczególnie niebezpieczni, ale żyją w trudnych warunkach, biedzie, picie alkoholu jest popularnym zajęciem, a autor spożywał między innymi surowe mięso. Taka dola badacza…

W trakcie czytania związałem się z ludźmi, których Andrzej Dybczak opisał z szacunkiem, ale bez ukrywania ich wad. Z kart książki ukazali się ludzie, których dola nigdy nie była łatwa, a teraźniejszość jest, zdaje się, jeszcze gorsza. Część młodych kształci się, jedni wracają, inni, mając dość surowych warunków, nie. Niektórzy Ewenkowie próbują ocalić tradycję, zwyczaje, styl życia, które już za chwileczkę, już za momencik mogą zniknąć wraz ze śmiercią tradycyjnie żyjących Ewenków.

Andrzej Dybczak spróbował ocalić trochę tego znikającego świata i zrobił to znakomicie.

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać