Beksińscy. Portret podwójny – Magdalena Grzebałkowska Recenzja

Każdy, kto interesuje się sztuką i muzyką, zna postaci Beksińskich, seniora Zdzisława i juniora Tomasza. No, może jednak tych ludzi nie ma znowu tak wiele…
Ja prace Zdzisława Beksińskiego znałem, ale zbytnio nie ceniłem. Zresztą podobnie było z Tomaszem. Słuchałem jego audycji w mojej ukochanej radiowej Trójce, ale mieliśmy odmienne gusty muzyczne. Poza tym ja dorastałem, hm, na pewno szybciej, niż Tomek i koniec końców jego teksty i audycje zaczęły mnie irytować.
Z pewnością obydwaj byli oryginałami i pewnie dzięki temu przeszli do historii, Zdzisław sztuki a Tomasz, hm, powiedzmy, że sztuki radiowej.
A teraz, jeśli nie znacie ich życiorysów (bo na przykład nie obejrzeliście filmu „Ostatnia rodzina”), zepsuję wam radość z zakończenia książki. Choć w kontekście tego, jak obaj zakończyli swoje życie, trudno mówić o radości, bowiem junior popełnił samobójstwo, a senior został zamordowany.
Przeczytałem tę biografię, dwóch, a właściwie trzech osób, bo bohaterką jest również żona seniora i matka juniora, biografię świetną zresztą i stwierdzam, że książka jest lepsza od dokonań obydwu Beksińskich. Czy to oznacza, że autorka mitologizuje swoich bohaterów? Nie, wręcz przeciwnie!
Ta biografia to przestroga, Zdzisław Beksiński nie powinien mieć ani żony, ani dziecka, a Tomek Beksiński nie powinien nigdy istnieć. Senior był bowiem trudny we współżyciu. Użyłem eufemizmu. A junior od zawsze chciał umrzeć.
Tak można by skwitować ich życie, ale Magdalena Grzebałkowska odwaliła kawał dobrej, Beksińskim już niepotrzebnej, roboty. Mocno nagrzebała się w ich biografiach, przytacza mnóstwo listów, wypowiedzi, wspomnień samych Beksińskich i ludzi, którzy ich znali. Kopalnia wiedzy, jak to się mówi, nie tylko o Beksińskich, ale w ogóle o ludziach i życiu.
Tę książkę powinni dawać do przeczytania wszystkim chętnym do założenia rodziny i posiadania dzieci. Może część z nich by się opamiętała!
Gdyby chcieć odpowiedzieć na pytanie: jak się czyta tę książkę, to czyta się ją bardzo dobrze, choć osoby myślące w trakcie czytania raczej nie będą się czuły komfortowo. Samo życie, panie i panowie, samo życie…

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać