E-migranci. Pół roku bez internetu, telefonu i telewizji – Susan Maushart Recenzja

Zgodnie z tytułem autorka zrobiło TO – wylogowała się na pół roku i przeżyła wraz ze swoimi dziećmi ten czas bez internetu, telefonu i telewizji.

Jedno z podstawowych pytań wielu rodziców brzmi pewnie: Jak ona mogła to zrobić swoim dzieciom?!

Jak sama twierdzi dostęp do mediów elektronicznych nie jest prawem człowieka, podstawową potrzebą jak jedzenie, woda, spanie.

Na 2 tygodnie przed wyłączeniem mediów zrobiła wszystkim swoisty detoks – wyłączyła prąd! Wydaje się to czystym szaleństwem, ale udało im się!

Książka została napisana w 2010 roku, więc pod kątem technologii jej zawartość trochę się zestarzała, ale niczego jej to nie odbiera.

Prawie w każdym akapicie książki jest zawarty humor, który nie opuszcza autorki pomimo czasami dość trudnych sytuacji, które miały miejsce w trakcie eksperymentu.

Autorka tej książki to socjolog, stąd ma dość rzetelne podejście do zagadnienia, przywołuje eksperymenty, artykuły. Daje naukową podbudowę pod swoją prywatną w końcu, opowieść.

Opisuje takie terminy jak:

Cyfrowy tubylec – pierwsze pokolenie, które urodziło się i wychowało całkowicie okablowane. (John Palfrey, Urs Gasser)

Cyfrowy imigrant – urodzeni przed 1980 rokiem. W Polsce może jednak trochę później…

Oversharing – oznacza nadmierne dzielenie się informacjami.

Uzależnienie od internetu, telefonu.

Technologia – techne – umiejętność praktyczna, ale oznacza też kuglarstwo. Wymowne, prawda?

Wpływ elektroniki na ludzi.

Liczba Dunbara – lista kontaktów, teoretycznie nieskończona, podlega jednak ścisłym ograniczeniom. To ok. 150 osób przypadających na jednego osobnika.

Pisze o roli emaila, telefonu komórkowego w naszym życiu – zalety i wady, których sobie nie uświadamiamy, jak wpływają i zmieniają nasze życie.

Analizuje wpływ mediów na wszystkie sfery życia – sen, jedzenie, uczenie się pracę, komunikowanie się , więzi, obyczaje, zwyczaje.

Gary Small twierdzi, że rozmawianie z ludźmi twarzą w twarz stymuluje nasz układ nerwowy w większym stopniu niż pobudzające umysłowo, lecz bardziej pasywne czynności, z czytaniem włącznie.

Autorka analizuje również wpływ elektroniki na uczenie się, inteligencję, czytanie. Dochodzi na przykład do wniosku, że wielozadaniowość to mit, że można robić wiele rzeczy naraz. Można, ale spada efektywność pracy, skupienie, dokładność, tempo. Po wyłączeniu rozpraszaczy dzieci są bardziej skupione, lepiej, sprawniej myślą.

Susan Maushart  opisuje też problemy wychowawcze ze swoimi dziećmi – przed i po E-migracji. W trakcie eksperymentu oczywiście nudziły się, doświadczyły również lęku przed nudą.

A jakie wnioski? Jakie konkluzje po tym całym zamieszaniu w ich życiu? Spodziewane. Bez mediów elektronicznych wzrosła jakość ich życia. I być może jest to sposób na życie.

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać