Egzorcyzmy księdza Wojciecha – Krzysztof Varga Recenzja

Na początek ujawniam całą treść dziesięciu opowiadań Krzysztofa Vargi z tomu  „Egzorcyzmy księdza Wojciecha”: wszystkie mówią o śmierci.

O życiu również, ale co to za życie… Nuda, dwulicowość, niezdolność do szczerej komunikacji, a czasami jakiejkolwiek, niezdolność do porozumienia, puste gesty, takaż tradycja, hipokryzja, pretensje, wyrzuty, niezrealizowane marzenia, rozczarowania,  samotność, durna współczesność, korporacje, mody, naciski, manipulacje, głupota, naiwność, samotność, nieudane życie seksualne, alkohol, pustka, brak sensu, choroby ciała i duszy, brak empatii, okrucieństwo.

Mamy tu cały katalog głupoty i krzywd, jakie człowiek może wyrządzić drugiemu. A także sobie.

Niezależnie od tego, czy Varga opisuje starsze pokolenia czy  młodsze pokolenie, wszyscy zmierzają do tego samego stanu – nicości.

Być może nie wymieniłem czegoś, z czym mamy do czynienia w tekstach, ale chyba wystarczy, żeby zorientować się, że życie jest do dupy. Bo opowiadania są całkiem, całkiem. Łączy je ta wspólna teza, no właśnie, jaka? Że śmierć jest gorsza od życia, a może jednak jest odwrotnie?

Niezależnie od tego, czym zajmują się bohaterki i bohaterowie tych opowiadań, ich życie jest takie, jak moje i Twoje. Oczywiście różni się w szczegółach, ale nadziei nie ma. Umieramy już za życia, nic nie jest  w stanie nas ocalić. Tym bardziej my sami siebie nie ocalimy.

Fakt, tematy nie są zbyt wesołe, ale jest w tych opowiadaniach również sporo ironii, a nawet humoru. No i sporo seksualnej fascynacji własnymi siostrami. I alkoholu.

Jak to u Vargi, gdy nie pisze o Węgrzech, to pisze o Warszawie, więc i tu jest to miasto jednym z bohaterów.

Warto przeczytać, bo nawet wiedząc, czym skończy się żywot kolejnego bohatera, to jednak autor cały czas zaskakuje swoimi pomysłami. Warto kupić, żeby zrównoważyć we wszechświecie istnienie książek, w których autorzy twierdzą, że życie jest piękne i tych książek, w których autorzy piszą jak jest naprawdę.

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać