Elif Safak – Pchli pałac Recenzja

„Pchli pałac” Elif Shafak to opowieść o dziesięciu rodzinach mieszkających w budynku zwanym Pałac Cukiereczek. Wzniesiony został na pozostałościach dwóch cmentarzy: muzułmańskiego i ormiańskiego. Jego powstanie i pierwsi właściciele mieli bardzo ciekawą historię, którą poznajemy na początku powieści. Poszczególne rozdziały książki opisują życie różnych lokatorów, ukazują różne punkty widzenia, różne wersje tych samych zdarzeń. Bohaterowie to niby ludzie pospolici, których można spotkać w różnych miastach, ale z biegiem wydarzeń okazuje się, że jednak nie jest tak do końca… Mamy tu przedstawicieli różnych zawodów, warstw, poglądów, wierzących i niewierzących, członków różnych bractw. Jeden z mieszkańców w swoich opowieściach jest pierwszoosobowym narratorem. Sporo tu postaci drugoplanowych. Wydaje się, że nie ma tu szczęśliwych par, kobiety są zdradzane, chorują, na przykład na fobie, albo są absurdalnie przesądne. A faceci to świnie, albo nieudacznicy, albo… nie, tego nie zdradzę, żeby nie psuć przyjemności czytania.

Są też śmieci składane przez wiele osób przed domem. Odegrają one swoją rolę i to niebagatelną. Śmierdzi w domu, śmierdzi koło niego, smród towarzyszy mieszkańcom w ich życiu, a nam w czasie czytania książki.

Oczywiście bohaterem powieści jest też Stambuł, miasto mi znane jedynie z literatury. Elif Safak umiejętnie wplata w poglądy i postawy bohaterów politykę, religię, wierzenia, przesądy. Poznajemy również tureckie mity, jedzenie, kulturę i zwyczaje.

Czytamy opowieści i historie wiarygodne i zupełnie nie, tragiczne i zabawne, jak w tureckim serialu. Który nota bene, też ma swoje miejsce w książce.

Czytając powieść zastanawiałem się ku czemu to zmierza? Czy oprócz miejsca zamieszkania i wzajemnych kontaktów coś jeszcze połączy mieszkańców Pałacu Cukiereczek? Autorka powolutku odsłania przed czytelnikami tajemnice postaci.

Zakończenie zaskakuje, a jednocześnie przecież jest dość przewidywalne, bo życiowe.

„Pchli pałac” to książka dla osób lubiących oryginalne metafory, bogaty język, celne obserwacje, opisy skomplikowanych ludzkich relacji. Nie bez powodu zestawia się Elif Shafak z największym tureckim pisarzem Orhanem Pamukiem, ponieważ ona również jest rasową opowiadaczką.

I na koniec cytat z powieści, będący również trochę opisem tego, z czym czytelnik zderza się w książce:

„Jestem ciekaw, czy w mózgach kobiet istnieje jakich mechanizm, który nie pozwala im przejść od razu do sedna. Tyle szczegółów, tyle słów wstępu, tyle zazębiających się jedna za drugą, zawężających się do detali i nie zmierzających do istoty sprawy opowieści…”

Tyle, że w powieści wszystko jest pod kontrolą. Bardzo dobra książka!

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać

  • Od jakiegoś czasu chcę przeczytać coś Elif Shafak. Ta pozycja wydaje się być interesująca

    • To był mój pierwszy kontakt z książkami tej pisarki i wypadł dobrze 🙂