Książki. Magazyn do czytania

Książkoholicy i inne mole książkowe wiedzą co, oprócz książek i książek o książkach oczywiście, sprawia im przyjemność. Są to czasopisma o książkach! Należą do nich „Książki”, magazyn ukazujący się zdecydowanie za rzadko, bo gdybym miał zaspokoić moje potrzeby, to musiałby ukazywać się co tydzień.

Jego czytanie to u mnie cały rytuał. Otóż: kupuję, nieśmiało przeglądam, ale tak, żeby za dużo nie przeczytać z zamieszczonych artykułów. I odkładam. I nie czytam. Leży sobie gazeta. I ja nadal nie czytam.

Nie dlatego, że mi się na pierwszy rzut oka nie spodobała. Mam zaufanie do wydawnictwa i wiem, że nie ma słabych numerów. Ja po prostu cieszę się, że będę czytać. Oczekiwanie na przyjemność jest bardzo… przyjemne! Leży więc sobie magazyn, a ja czekam. Czasami czekam parę godzin, a czasami parę dni.

A „Książki” nęcą, wabią, przyzywają. Coraz częściej spoglądam na okładkę, niby to na chwilę zaglądam do spisu treści i jeszcze tylko kartkuję. Z całych sił staram się powstrzymać przed przeczytaniem większego fragmentu. I przychodzi taki moment, że już nie mogę wytrzymać! Zaczynam czytać i przeżywam…

To, co przeżywam, to zostawię dla siebie. A że czytam czasopismo od deski do deski, to jest mi miło przez dobrych kilka godzin. Czytam wszystkie felietony, eseje, recenzje, wywiady z pisarzami. A także, co nie jest takie oczywiste, również reklamy, ponieważ boję się przeoczyć jakąkolwiek informację o książkach! Oczywiście na tym nie koniec, ponieważ wracam do przeczytanych już numerów i moja przyjemność wcale nie jest mniejsza.

Wiem, moje oczekiwanie na czytanie może się wydawać dziwacznym zachowaniem, ale robię tak za każdym razem i nie mam zamiaru się tego wypierać!

Już się cieszę, że „Książki” będą się ukazywały częściej, niż raz na kwartał, jak do tej pory. Nie mogę się doczekać, kiedy kupię kolejny numer i…

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać