Mario Vargas Llosa – Dzielnica występku, czyli tragedia sztokholmska. Recenzja

mario-vargas-llosa-dzielnica-wystepkuTragedia sztokholmska. Tak Wisława Szymborska nazwała przyznanie jej Nagrody Nobla. Dla poetki zaczął się okres sławy, trudów spotykania się z tłumami ludzi i… braki czasu na pisanie.

Mario Vargas Llosa otrzymał nagrodę Nobla w 2010 r. Dla niego z pewnością również zaczął się okres, w którym ciężko znaleźć czas na pisanie. Dlaczego o tym piszę? Odpowiedź na końcu.

„Dzielnica występku” to niewielkiej objętości powieść, której akcja rozgrywa się w Limie. Pery wstrząsane jest zamachami i porwaniami. Walka o władzę, wpływy i pieniądze nie dotyczy inżyniera Enrique Cardenasa, ponieważ władzę w swoich firmach ma, pieniędzy również mu nie brakuje, a dzięki temu wszystkiemu jest jednym z ludzi, którzy w Peru coś znaczą. Polityką się nie zajmuje, co nie znaczy, że i polityka nie zajmuje się nim.

Jego żona Marisa pędzi życie bogatej, niepracującej kobiety, która nie ma wielu zmartwień.

Prawnika, a zarazem przyjaciel małżeństwo, Luciano Casabellas, jest mężem Chabeli, przyjaciółki Marisy.

Wszystkie te osoby tego, w gruncie rzeczy, dramatu, mają swoje tajemnice. Nie zdradzam ich, ponieważ są istotnym składnikiem fabuły. Poza tym na scenę wkroczy Rolando Garro, dziennikarz brukowców, który wraz ze swoimi współpracownikami rozpęta wokół Enrique Cardenasa skandal. Jest jeszcze Juan Peneita, któremu dziennikarz swoimi działaniami zniszczył karierę i życie.

W „Dzielnicy występku” obserwujemy losy poszczególnych postaci, z których żadna chyba nie skończy bez choćby małego uszczerbku. Autor nie był dla litościwy.

Mario Vargas Llosa zdołał na tych niewielu stronach ukazać lokalny koloryt, zwyczaje, historię Peru, muzykę, jedzenie, ludzi z różnych warstw, jak nas już przyzwyczaił w swoich książkach.

Obok zepsucia władzy, plotki, moralność, niezdrowa fascynacja cudzym życiem to główne motywy powieści. Akcja powieści dzieje się za czasów prezydenta Alberto Fujimoriego. Llosa walkę z Fujimorim w kampanii prezydenckiej opisał w swojej książce „Jak ryba w wodzie”; tutaj mamy prezydenta w tle, co nie znaczy, że nie jest mało ważny. To on doprowadził do zabijania opozycji i upadku praworządności w Peru.

A jak się ma tragedia sztokholmska do Mario Vargas Llosy? Oczekiwałem, że dostaniemy od pisarza kolejną jego duża, również po względem liczb stron, powieść, która wciągnie czytelnika jak jego najlepsze dokonania w przedstawiony świat, tak dla nas ciągle jednak egzotyczny. Dostaliśmy jednak powiastkę, którą się dobrze czyta, losy bohaterów zaciekawiają, a morał jest uniwersalny dla ludzi nie tylko z Peru wtedy, ale z całego świata zawsze. I nie mam takich oczekiwań względem noblisty (nagroda zasłużona), ale po prostu jednego z moich ulubionych pisarzy. Llosa nic nie musi już udowadniać, możemy cieszyć się solidną robotą w tej książce. A jednak czegoś zabrakło: może właśnie czasu na napisanie dużej, ważnej powieści. Wina Nobla! Wierzę bowiem, że jeszcze się takiej książki Mario Vargasa Llosy doczekam.

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać