Michał Rusinek – Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej. Recenzja

3 października 1996 roku nagroda Nobla w dziedzinie literatury została przyznana Wisławie Szymborskiej. Tragedia sztokholmska, jak nazwała to wydarzenie sama laureatka, zmieniła jej życie. Potrzebny był ktoś, kto pomoże w opanowaniu choćby poczty, zaproszeń, dokumentów. Sekretarzem został Michał Rusinek, absolwent filologii polskiej, rozpoczynający doktorat. Miał pracować w tej roli do wręczenia nagrody Nobla, ale został 15 lat.

I to właśnie on jest autorem książki pod tytułem „Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej”. Opisuje przygotowania do wyjazdu do Sztokholmu, jak również sam pobyt i uroczystości związane z wręczeniem nagrody. A następnie najważniejsze wydarzenia z całego wieloletniego sekretarzowania. A także te najzabawniejsze.

Rusinek wraca również do życia sprzed Nobla, ale raczej wtedy, gdy łączy się ono jakoś z wydarzeniami po tym wydarzeniu, lub gdy wyjaśnia skąd się ktoś lub coś pojawiło w życiu Szymborskiej. Wspominany jest mąż poetki, Adam Włodek, z którym rozwiodła się po kilku latach małżeństwa. I oczywiście wielka miłość, czyli Kornel Filipowicz. Tworzyła z pisarzem związek, ale nie mieszkali razem. Po jego śmierci już zawsze była samotna, choć oczywiście miała przyjaciół  – nielicznych i osoby zaprzyjaźnione – więcej. Lubiła treściwe spotkania z ludźmi, a nie „słodkodupne”, jak sama je określała, stąd pewnie stałe grono niewielu przyjaciół i większe osób, które sądziły, że się z nią przyjaźnią…

Jaka więc była Wisława Szymborska? Śmieszka, rozchichotana, ale również depresyjna i melancholijna, surowa dla siebie i innych.

„Powaga i humor były u niej dwiema stronami tej samej kartki.”

Michał Rusinek daje przykłady na tę dwoistość natury noblistki, jednak więcej chyba tych, w których nie była po ciemnej stronie psychiki, ale raczej po jasnej. Była Szymborska mistrzynią anegdot, ale to zasłona dymna, obrona przed pytaniami, na które nie chciała odpowiadać.  Purnonsens, absurd, zabawne limeryki to dopełnienie jej twórczości. Ironia i autoironia to jeden z kluczy do jej twórczości, zarówno poezji jak i prac plastycznych. Słynne wyklejanki chciał otrzymać w prezencie każdy z jej znajomych. Lub wygrać w czasie tak zwanych loteryjek, czyli spotkań u niej w domu, gdy losowała wyklejanki i różne kiczowate przedmioty. Słynne było poczucie humoru pani Wisławy, choć czasami niezamierzone. Niewątpliwe była ekscentryczką, żeby nie powiedzieć, że dziwaczką. Ale w końcu poetka…

Nie lubiła wywiadów, pompy, tłumnych spotkań publicznych, dlatego musiała stać się mistrzynią wymówek. W książce znajdziemy na to przykłady do wykorzystania w życiu.

Nie przywiązywała wagi do konwenansów, ale jednocześnie była osobą delikatną i szanującą innych, ale też asertywną – na swój, wisławowy, sposób.

Rusinek tylko kilka razy widział Szymborską naprawdę wściekłą, a jedyne przekleństwo, które słyszał z jej ust brzmiało:

„Zasrana elektronika!”

I jak można było poetki nie lubić?!

W książce jest mnóstwo faktów, znanych i nieznanych, bo przecież Michał Rusinek był bardzo blisko poetki. Opisuje proces twórczy, inspiracje niektórych wierszy, pisze kogo ceniła, lubiła wśród pisarzy i poetów. Jej wyczulenie na słowa objawiało się nie tylko w poezji, ale i życiu codziennym. A czym była dla niej poezja?

„Wiersz jest dla niej rozmową, zachętą do dalszego rozmawiania, zawsze otwarciem, nigdy kategorycznym postawieniem kropki.”

Tak postrzegała poezję i rolę poety. Chciała pisać jasno, klarownie, aby nie można było dawać wielu interpretacji jej poezji.

W książce pojawia się temat jej socrealistycznego zaangażowania, które wypominano jej przez wszystkie lata, a szczególnie po przyznaniu Nobla. Nie tłumaczyło się z tego, ale było wiadomo, że była młoda i pod wpływem męża. Dojrzała, stąd też była jednym z sygnatariuszy tak zwanego „List 59” z 1975 roku przeciw zmianom w konstytucji.

30% nagrody Nobla przeznaczyła na cele charytatywne. Nakazała również stworzyć fundację, która wspomaga twórców. Ustanowiono więc nagrodę imienia Wisławy Szymborskiej.

Michał Rusinek rozwiewa kilka mitów na temat Szymborskiej, prostuje kilka nieprawdziwych informacji. O wszystkim pisze z tą swoją delikatnością, humorem i szacunkiem dla ludzi.

Książka jest ładnie wydana. Znajdziemy w niej różne dokumenty, kolaże, limeryki, listy, zdjęcia. Dla miłośników poezji Szymborskiej, jak i samej poetki, lektura obowiązkowo do kupienia.

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać