Niebieskie ptaki PRL-u – Wojciech Kałużyński Recenzja

Tytuł książki wiele wyjaśnia. Przynajmniej starszym czytelnikom, którzy pamiętają postaci i zjawiska opisane w książce lub, tak jak w moim przypadku, w liceum zaczytywali się zarówno w ich utworach, oglądali ich filmy i spektakle i uważali, że niebieski ptak to naprawdę świetny zawód!
Wojciech Kałużyński przypomina wiele wspaniałych postaci peerelowskiego życia kulturalnego i towarzyskiego. Melomani, Tyrmand, Komeda, Osiecka, Frykowski, Himilsbach, Maklakiewicz, teatr Bim-Bom, STS, Spatif, Kameralna, Iredyński, Stachura, Piwnica pod Baranami i Skrzynecki. Lista jest o wiele dłuższa, zdarzają się nazwiska, których nie pamiętałem. Wydawało mi się, że znam już wszystkie anegdoty na temat i ludzi i kultowych knajp, ale okazało się, że Kałużyński wykopał kolejne! Znajdziecie tu mnóstwo pysznych anegdot.
Drogi wszystkich tych osób przecinały się ze sobą. Czasami w zabawny sposób, czasami zaś tragicznie. Nie wszyscy dożyli swojej starości i wydaje się, że głównym winowajcą jest element baśniowy, czyli wódka. Jest ona równorzędnym bohaterem w tej książce. Była dla tych ludzi ucieczką przed rzeczywistością, rozrywką, ale również przekleństwem. Picie wódki było dla nich rytuałem, przyjemnością i koniecznością. Niebieskie ptaki wbrew pozorom nie miały łatwego życia, a wiele z nich skończyło swój żywot marnie.
„Niebieskie ptaki PRL-u” to nie tylko anegdoty, ale przede wszystkim życiorysy i eseje. Jak to się mówiło: prawda czasu, prawda ekranu – bez owijania w bawełnę i ukrywania brzydkich i niewygodnych faktów z życia bohaterów książki.
Książka przeznaczona raczej jednak dla niewtajemniczonych w zawiłości tamtego życia kulturalnego, artystycznego, ale jak ktoś już zna temat, czytając książkę odnowi swoje przyjaźnie. Tak jak zrobiłem to ja.
Pamiętać jednak trzeba, że kultowość tych postaci jak i ich legenda, nie ma opierać się tylko na czytaniu o ich ekscesach. Przecież głównie byli to twórcy, muzycy, pisarze, piosenkarze, artyści kabaretowi, reżyserzy. Mamy więc to czytać, oglądać i słuchać. Cała ich spuścizna jest dostępna i w większości przypadków jest wartościowa, w przeciwieństwie do prywatnego życia jej twórców. Paradoks? Nie wiem, może inaczej w takich czasach nie można było żyć i tworzyć.

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać