Obrońca skarbów. Karol Estreicher – w poszukiwaniu zagrabionych dzieł sztuki Marta Grzywacz Recenzja

Karol Estreicher pochodził ze znanej i uznanej krakowskiej rodziny. Ukończył historię sztuki, a potem pracował na Uniwersytecie Jagiellońskim. Największą przygodę życia przeżył jednak w czasie II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu.

Był błyskotliwy uparty, bezkompromisowy.  Dzięki temu został sekretarzem Sikorskiego, ale nadawał się również do operacji, dzięki której uratowano wiele skarbów naszej kultury.

Choć przecież taki ołtarz z Kościoła Mariackiego w Krakowie stworzył niejaki Veit Stoss. A tak zwana Wielka Trójka to też dzieła nie Polaków: „Portret młodzieńca” Rafael Santi, „Dama z gronostajem” Leonardo da Vinci, „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandt van Rijn. Przede wszystkim te skarby, ale i tysiące innych, próbował ochronić Karol Estreicher w czasie II wojny światowej. Jak to w Polsce, próby ukrycia tych i innych cennych przedmiotów zaczęto bardzo późno. A Niemcy długo przygotowywali się i solidnie do grabieży. W rezultacie prawie wszystko wpadło w ich ręce, oprócz arrasów z Wawelu.

2 tysiące elementów ołtarza Wita Stwosza również próbowano ukryć w ostatnim momencie, co okazało się zadaniem nad wyraz trudnym. Nie pozostało więc nic innego, jak próbować śledzić miejsce przechowywania różnych polskich skarbów zrabowanych przez okupanta. Zadziwiające jest to, że Niemcy do końca wojny rabowali i próbowali wszystko ukrywać. Niestety wielu się udało i do dziś nie wiadomo co stało się z wieloma skarbami.

Karol Estreicher zaangażował się w odzyskanie dzieł sztuki. Był jedynym Polakiem w specjalnej grupie żołnierzy alianckich zajmujących się ich ochroną i odzyskiwaniem. Wspomniane wcześniej skarby, jak i pamiątki po królach Polski, a także wiele innych dzieł. Polska odzyskała głównie dzięki niemu. Oczywiście był krytykowany na przykład za przeniesienie ołtarza Wita Stwosza do komunistycznej Polski, ale argumentował, że tożsamość narodu jest zagrożona i bez kultury nie przetrwa. Zdaje się, że miał rację.

Książka zawiera oczywiście tło historyczne, historie powstawania najważniejszych dzieł, życiorysy bohaterów książki, a także opisy tego, co działo się również w innych krajach w zakresie ochrony dzieł sztuki w czasie II wojny światowej. Działania wojenne, rozgrywki polityczne, zwykłe złodziejstwo miały wpływ na to, co udało się uratować na miejscu i co ze skarbów powróciło do Polski po wojnie.

Książka Marty Grzywacz „Obrońca skarbów” to fabularyzowany reportaż, dzięki czemu czyta się ją miejscami jak dobry kryminał. Skarbnica wiedzy na temat historii sztuki, historii, ochrony i odzyskiwania dzieł sztuki. I Karol Estreicher, facet ze świetnym życiorysem nadającym się do sfilmowania.

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać