Przeskocz do treści

Legenda o samobójstwie David Vann

Legenda o samobojstwie 191x300 - Legenda o samobójstwie David VannOjciec zamieszkuje z synem na Alasce. Przez rok chce z nim żyć w głuszy, z dala od innych ludzi. Próbują przetrwać w trudnych warunkach. 

Ojciec rozwiódł się z matką, bo ją zdradzał, tak samo jak kolejne kobiety. Kilka razy zbankrutował. A mieszkając z synem w leśnej chacie obarcza go swoimi problemami. Cierpi na depresję i ma myśli samobójcze. Nie dość więc, że jest nieudacznikiem, który rozbił rodzinę, to jeszcze dodatkowo właściwie znęca się nad synem.

Co chciał osiągnąć przez ten rok wspólnego życia? Chyba sam nie wiedział. I oto autor dokonuje zaskakującego zwrotu akcji. Oczywiście nie zdradzę go. Co więcej, to tylko jedno, najobszerniejsze, z opowiadań i jedna z wersji tego, co się wydarzyło i jaki miało przebieg życie bohaterów. Tematyka tych opowiadań nawiązuje do biografii autora, czyli samobójczej śmierci jego ojca.

David Vann proponuje sprawnie napisane opowiadania, smutną tematykę, a mnie to nie rusza. W głównym opowiadaniu jego bohater, ojciec, po prostu mnie irytował. Oczywiście to nie jest podstawa do krytyki, bo czytelnik przecież nie musi lubić bohatera, żeby docenić pisarski kunszt. W tym przypadku jednak mam większy problem: oprócz tej irytacji, nie odczuwałem w trakcie czytania żadnych innych emocji. Pozostałem całkowicie obojętny, co pewnie zdziwi tych wszystkich, którzy zachwycili się „Legendą o samobójstwie”.

©PrzemyslawPufal

Zatopiony świat J.G. Ballard

J.G. Ballard Zatopiony świat 211x300 - Zatopiony świat J.G. BallardWybuchy na słońcu i katastrofy geofizyczne, a co za tym idzie wzrost temperatury i promieniowanie sprawiły, że na Ziemi panują warunki jak w triasie. Pojawiły się nowe formy roślinności zwierząt. Ludzie uciekając przed wodą, szlamem i śmiertelnymi upałami przesuwają się w stronę biegunów. Na pozostałych terenach żyją desperaci, wariaci, samotnicy i bandyci. Badają je naukowcy i wojskowi ze stacji badawczych.

Mógłbym napisać: och, jaki piękny koniec świata. Tyle, że nie napiszę, ponieważ nie cierpię upałów.

A co z samą książką? Ballard ukazał kilku pracowników stacji badawczej, kobietę mieszkającą na dzikich terenach, które kiedyś były Londynem i grupę bandytów. Dzięki nim dowiadujemy się jak wszystkie zmiany wpłynęły na gatunek ludzki. Oczywiście nie jest dobrze, bo co można robić po końcu świata? Próbować żyć? Uciec w szaleństwo lub zabawę? Szukać śmierci?

J.G. Ballard w niewielkiej objętości powieści wszystko to zmieścił i plastycznie opisał. O to wiele lat temu, to nie jest nowość, a sam pisarz zalicza się już do klasyków.

Tylko ten upał…

©PrzemyslawPufal

Podrzyj, wyrzuć, zacznij jeszcze raz. Postpunk 1978-1984 Simon Reynolds

Postpunk 1978 1984 212x300 - Podrzyj, wyrzuć, zacznij jeszcze raz. Postpunk 1978-1984 Simon ReynoldsSpóźniłem się na punk, ponieważ urodziłem się za późno, żeby uczestniczyć w tym ruchu i osobiście obserwować jego powstanie i upadek. Z kolei polski postpunk był w zasięgu, a z zagranicznym bywało różnie. Ale to temat na inną historię.

Simon Reynolds postanowił napisać historię postpunku w latach 1978 – 1984, czyli od jego początków, po koniec i rozpoczęcie się w muzyce kolejnej epoki. Skupia się na dwóch najważniejszych dla tej muzyki krajach: Wielkiej Brytanii i USA.  

A czym był postpunk?

Właściwie postpunk był rockiem progresywnym, tyle, że odświeżonym i odchudzonym, o skromniejszej wrażliwości (bez ostentacyjnej wirtuozerii), no i oczywiście z lepszą fryzurą.

To oczywiście żartobliwa i niepełna definicja, bo była to muzyka i ruch, które obejmowały wiele różnych gatunków i rodzajów artystycznej wypowiedzi: rock, pop, eksperymenty, dźwiękowe odjazdy, industrial, psychodelię, ska, new pop, synth pop, new romantic, gotyk i wiele innych. Czy można więc mówić (i pisać), że postpunk miał jakieś dominujące, charakterystyczne cechy? Część zespołów istniała już przecież przed postpunkiem. Ale wszystkich łączyły pewne hasła, idee i założenia: alternatywny nonkonformizm, minimum środków maximum treści, intelektualizm nawiązujący do różnych form sztuki, radykalizm słowa i muzyki, buńczuczne teksty – innowacyjne na poziomie języka i narracji. Muzycy nie tylko byli muzykami, ale  uprawiali również inne dziedziny sztuki. Postpunk i new pop były nieczyste, zmieszały białe z czarnym, celebrowały eklektyzm, hybrydalność, poliglotyzm. Były zaangażowanie w zmianę. Ludzie mieli przekonanie, że muzyka może zmienić świat, że muzyka ma znaczenie! Dla współczesnych odbiorców traktujących muzykę jak towar, takie podejście może pewnie szokować!

Autor opisuje sceny różnych miast Wielkiej Brytanii i USA, pisze o zespołach dobrze znanych (część z nich funkcjonuje do dziś), przypomina też wiele zapomnianych już dziś zespołów. Możemy przeczytać o ówczesnym rynku muzycznym, o funkcjonowaniu postpunku w różnych sferach, także jako biznesu. Książka opisuje atmosferę tamtych lat, płyty, teksty, powiązania zespołów, wzajemne wpływy, inspiracje twórców. Oczywiście również tło społeczne i polityczne tych trudnych czasów, ponieważ postpunk reagował na to co się dzieje na świecie i proponował rozwiązania problemów.

Dzięki wywiadom, cytatom, śmiałym metaforom i humorowi nie mamy do czynienia z encyklopedią napisaną suchym stylem, ale ze świetną historią fascynującego gatunku i ruchu muzycznego i artystycznego. Książka nie tylko dla interesujących się muzyką.

PS. A o jakich zespołach i wykonawcach pisze autor? Między innymi są to U2, Depeche Mode, Talking Heads, John Lydon i PiL, The Pop Group, The Slits, Pere Ubu, Devo, Gang of Four, The Mekons, Cabaret Voltaire, The Human League, Young Marble Giants, The Fall, Joy Division, Throbbing Gristle, Wire, Mission of Burma, Scritti Politti, The Perfects, The Residents, Tuxedomoon, Madness, Adam Ant, ABC, Malcolm McLaren, Gary Numan i wiele, wiele innych!

Recenzja książki "Połączenie odebrane" ks. Adama Bonieckiego

Polaczenie odebrane 212x300 - Połączenie odebrane ks. Adam Boniecki„Połączenie odebrane” to wybór edytoriali księdza Adama Bonieckiego publikowanych na łamach „Tygodnika Powszechnego”  z lat 2014 – 2017. Nota bene, „Tygodnik Powszechny” to jedyny polski tygodnik, którego sprzedaż w ostatnich latach wzrasta.

Jak to bywa w tygodniku, teksty w nim zamieszczane to najczęściej reakcja na jakieś aktualne wydarzenia. Ksiądz Boniecki jednak potrafi odejść od bieżączki i nadać im wymiar ponadczasowy i uniwersalny. A pisze na takie tematy jak Polska, zmiany w kraju, troska o chorych, bezdomnych, słabszych, problemy polskiego Kościoła, również instytucjonalnego, autorytety, papieże, w tym oczywiście pontyfikat papież Franciszek, zagadnienia telologiczne, przyszłość świata, polityka historyczna, i wiele innych. Zawsze oczywiście koniec końców są to teksty o Bogu i wierze. Adam Boniecki używa prostego i zrozumiałego języka, nawet gdy pisze o sprawach trudnych. Posiada skrystalizowane poglądy, ale jednocześnie wypowiada się o wszystkich z szacunkiem i empatią. Wszyscy, którzy zetknęli się z nim osobiście lub poprzez jego teksty wiedzą, że to również człowiek z dużym poczuciem humoru.

Zachęcam do przeczytania książki tym bardziej, że ksiądz Boniecki dostał od swoich zakonnych przełożonych powtórny zakaz publicznego wypowiadania się. Dla mnie całkowicie niezrozumiały i krzywdzący.

Czy ksiądz Boniecki podważa prawdy wiary? Czy rozbija jedność Kościoła?  Może zachowuje się jak na księdza nie przystało? A może nawołuje do nienawiści, podżega do przemocy? Nic  z tych rzeczy. Władze zakonne zabraniają jednak właśnie jemu swobodnego wypowiadania się w mediach. Nie wiem czy z własnej inicjatywy, czy pod wpływem jakichś nacisków. I nie wiem, co byłoby gorsze. W taki sposób polski Kościół, znajdujący się w kryzysie (a kryzys ten będzie jeszcze głębszy), w żaden sposób nie poprawi swojej kondycji, a wręcz przeciwnie.

Szymon Hołownia napisał „Nie znam nikogo, kto straciłby wiarę przez ks. Bonieckiego, znam dziesiątki takich, którzy dzięki niemu ją mają.”

©PrzemyslawPufal

 

Wsrod przyjaciol 171x300 - Wśród przyjaciół Maciej SieńczykZaczyna się typową literacką sytuacją: Gospodarz zaprosił gości i zabawia ich różnymi opowieściami. Narrator rewanżuje się tym samym. A są to opowieści z gatunku tych, które od pierwszego do ostatniego zdania są zaskakujące, z dziwną puentą, albo w ogóle bez niej, prowadzące nie wiadomo dokąd. Opowiadaczy interesują osobliwości, fenomeny, dziwactwa własne i innych, przejawy chorób psychicznych, zbieractwo dziwnych przedmiotów i pamiątek po zmarłych. Czytelnik musi być uważny, ponieważ czasami jedna opowieść płynnie przechodzi w drugą i ktoś, kto chce czytać i jednocześnie zerkać w telewizor lub smartfona, może nie zauważyć nie tylko zmiany tematu, ale również języka użytego w tej książce. Piękny, bogaty, stylizowany na język używany w starych powieściach.

Wybujała wyobraźnia. To wyrażenie, które dobrze opisuje schorzenie, na które cierpi Maciej Sieńczyk. „Wśród przyjaciół” nie jest oderwane od życia. Bo przecież to co dziwne i osobliwe więcej może mówić o życiu, niż można się spodziewać.

Nie popełnijcie tego samego błędu, który ja popełniłem, a mianowicie przeczytałem książkę na raz. Warto jednak się zatrzymać i rozsmakować w tym oszałamiającej potrawie, którą serwuje autor.

©PrzemyslawPufal