Podsumowanie 2017 roku

Na 2017 rok nie miałem jakichś szczególnych planów czytelniczych, no może poza tym, żeby czytać. I tak się też stało. Nie przyznam się ile książek (i oczywiście gazet, czasopism, stron w internecie) przeczytałem, bo było tego skandalicznie dużo! Nawet mnie samego liczba przeczytanych książek zaskoczyła. Część z nich opisałem tutaj, ale wielu, z różnych powodów, nie. Niektóre mnie znudziły, innych nie zrozumiałem, kolejnych nie potrafiłbym opisać, a były i takie, których lekturę potratowałem bardzo osobiście i nie chciałem się nią z nikim dzielić.

A przecież zamiast czytać to wszystko, mogłem robić różne inne rzeczy. Chodzić na spacery po świeżym powietrzu, chociaż smog to uniemożliwia. Oglądać telewizję, choć jej poziom jest taki, że nawet małe dzieci już zasłaniają oczy rękoma, gdy zasiadają przed telewizorem. Oglądać seriale, chociaż mnie nie interesują. Grać w gry na komputerze lub konsoli, ale nigdy tego nie robię, więc dlaczego miałbym zacząć? Spędzać więcej czasu z ludźmi, choć gdy nimi przebywałem nikt nie wyrażał ochoty na więcej. Pewnie można, zamiast czytać, robić milion innych rzeczy, ale jakoś nie wpadł mi ten milion do głowy.

Tak więc czytałem, czytałem i czytałem. A gdy minął rok, a ja przeczytałem tę rekordową dla mnie liczbę książek, stwierdziłem, że niestety nie jestem przez to, zdaje się, ani trochę mądrzejszy, niż byłem na początku roku.

Tak więc nie pozostaje mi nic innego, jak czytać dalej! Może jednak kiedyś coś mi to da…

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać