Pół życia w ciemności. Biografia Zygmunta Kałużyńskiego Wojciech Kałużyński Recenzja

Od razu zaznaczę to co autor: zbieżność nazwisk jego i bohatera jego książki jest przypadkowa. Żeby nie było wątpliwości, że coś o rodzinie, po kumotersku, nieobiektywnie napisał.
Zygmunt Kałużyński –dla mnie to śmieszny pan z okienka, którego niewielu chyba pamięta. Po co przeczytałem jego biografię? Aby poznać fakty, może nawet prawdę o nim, a nie tylko oskarżenia i pomówienia, które pojawiły się jeszcze przed jego śmiercią.
Z pewnością Zygmunt Kałużyński ciekawe życie miał, a że do tego był mitomanem, kreował swój życiorys, to książka wciąga tym bardziej. Czytałem ją z ciekawości, chciałem się dowiedzieć jak wielkim dziwakiem był naprawdę.
Inteligentny facet, który studiuje prawo, następnie reżyserię teatralną i koniec końców zajmuje się filmem. Choć nie tylko.
Kłamca, który zmieniał i ubarwiał swoje wojenne przeżycia. Nieudane małżeństwo z Julią Hartwig (tak, tą poetką). I późniejsze z pewną Amerykanką, również nieudane. Po wojnie dziennikarz, stypendysta we Francji. Lewicowiec z wyznania. Wierny peerelowskiej władzy, choć po latach twierdził, że musiał grać, lawirować, oszukiwać. Jak było naprawdę? To wiedział Zygmunt Kałużyński, a Wojciech stara się w książce przedstawić wiele punktów widzenia i opinii.
Współpracował z SB, był antykościelny, ale przed śmiercią wrócił na łono Kościoła Katolickiego.
Niekwestowana była jego miłość do kina, choć pisał recenzje tak, jakby omawianych filmów nie oglądał. Podobnie było z recenzowanymi książkami. Posiadał zadziwiającą umiejętność obrażania nie tylko twórców filmów, ale również innych krytyków!
Lubił również jazz, muzykę poważną. I kobiety, choć nie umiał z nimi postępować i żyć.
Życie prywatne, to oprócz nieudanych małżeństw, również przyjaźń z Tomaszem Raczkiem, brak telewizora przez wiele lat, słynny bałagan w domu. Tak, był abnegatem. I niechlujem. Prywatność to również nieznane fakty, których w książce jest sporo, jak na przykład to, że pomimo swojej antymieszczańskiej postawy lubił… porcelanę.
Z pewnością prowokował, był i intelektualistą i populistą. Jego występy w TV szokowały, ale był jakiś. Jego postać nikogo nie pozostawał obojętnym.
Z pewnością nie ułatwił pracy swoim biografom. Część jego postaw to autokreacja, wzbudzał tak silne emocje, że nawet po latach niektórzy nie są w stanie o nim opowiedzieć.
Książka dla osób, które chcą wiedzieć więcej o Zygmuncie Kałużyńskim. Całej prawdy w niej nie ma. Nie ma jej nigdzie. Była i odeszła wraz z bohaterem książki.

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać