Tadeusz Rolke. Moja namiętność. Mistrz fotografii w rozmowie z Małgorzatą Purzyńską. Recenzja

„ Fotografia to moja namiętność, pasja i powołanie.”

Książka to zapis rozmów z fotografem Tadeuszem Rolke, który urodził się w 1929 r. Ma swój spory wkład w historię polskiej fotografii. W momencie przeprowadzania wywiadu miał 87 lat, świetną pamięć i nadal ochotę na to, co dla niego najważniejsze: kontakty z ludźmi, kobiety i fotografię. I raczej w tej właśnie kolejności.

Pierwszy aparat dostał gdy miał 14 lat. W czasie wojny był członkiem Szarych Szeregów, brał udział w Powstaniu Warszawskim, następnie został wywieziony na roboty do Niemiec. Po zakończeniu wojny studiował filozofię i historię sztuki, ale życie było dla niego ważniejsze, niż nauka. Zaczął regularnie fotografować i publikować zdjęcia w prasie. Trafił również do więzienia jako więzień polityczny.

„Jakie cechy powinien mieć fotoreporter? Dobry fotoreporter to człowiek otwarty, który interesuje się ludźmi, nie jest zakompleksiony, ale i niezbyt pewny siebie, nie może się czuć lepszy niż osoby, które fotografuje. Musi mieć wrodzony refleks, instynkt, takt oraz wielkie poczucie wrażliwości, żeby kogoś nie obrazić, nie tworzyć sytuacji konfliktowych. No i w wielu wypadkach powinien być odważmy, szczególnie kiedy jeździ w tereny, gdzie są konflikty zbrojne.”

Jego pierwszą pracą na etacie było wykonywanie przeźroczy edukacyjnych, potem pracował i współpracował z różnymi gazetami i magazynami. Fotografował ludzi, ulicę, wydarzenia, kulturę, czasami też politykę. Rolke opowiada jak wyglądała praca fotografia w socjalizmie. Również  o tym, na jakim sprzęcie pracował, o ulubionych aparatach, filmach, trudnościach z ich zdobyciem w PRL-u.

Poznajemy jego inspiracje, źródła poznawania fotografii światowej w tamtych czasach. Fotograf opisuje jak powstały jego najlepsze i najbardziej znane fotografie.

„W przypadku fotoreportażu zastajesz sytuację, nie ma na nią wpływu. Robisz temat najlepiej, jak potrafisz, wykorzystujesz swoje doświadczenia i umiejętności.”

Mnóstwo miejsca rozmówcy poświęcają życiu prywatnemu pana Tadeusza, bo też było bardzo ciekawe, barwne i intensywne. Kilka żona, mnóstwo kobiet, zabawy, przyjaźnie i rozstania.

Wróćmy jednak do fotografii. Rolke jako jeden z pierwszych fotografów w Polsce wykonywał zdjęcia reklamowe.  Współpracował z magazynami w Polsce i na świecie. W 1970 roku wyjechał z Polski i pozostał w Niemczech do 1981 r. Tam pracował jako fotograf freelancer, współpracował między innymi dla „Sterna”. Zaczął tworzyć akty.

„Pomysł rodzi się we mnie, tworzy i konkretyzuje. Warto zajmować się tym, co cię porusza.”

Przełom 1989 roku dokumentował zdjęciami ulicy warszawskiej. Sporo jeździł po Polsce, również wracając w miejsca, w które rzuciła go wojenna i więzienna tułaczka.

„Co się powinno składać na dobry fotoreportaż? Informacja o danym wydarzeniu, czytelność przekazu, jasne przesłanie i współgranie formy z treścią.”

Z wcześniej czytanych i oglądanych wywiadów wiedziałem, że jest on bardzo ciekawym rozmówcą i opowiadaczem. Nie rozczarowałem się i tym razem. Choć czasami niektóre pytania i tym samym odpowiedzi były zbyt szczegółowe, więc lekko mnie znużyły.

„Cechy dobrej fotografii: właściwie połączenie treści i formy. Treść to przesłanie konkretnej fotografii, jej przekaz. A forma – jak fotografia jest zrobiona.”

Jednak książkę polecam do przeczytania w całości. To 450 stron wraz z mnóstwem fotografii ilustrujących życie i twórczość Tadeusza Rolke. To dobra okazja dla zainteresowanych fotografią, aby bliżej poznać tę postać, a dla wszystkich, aby poznać człowieka, który ma swój kilkudziesięcioletni udział w tworzeniu polskiej kultury.

Jako podsumowanie pracy i twórczości Tadeusza Rolke zacytujmy jego odpowiedź na pytanie: Czego żałuje? Co go męczy?

„Zmora niewykonanych zdjęć.”

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać