Przeskocz do treści

BIERUT 186x300 - Bierut Kiedy partia była bogiem Piotr Lipiński RecenzjaZ historii pamiętamy niewiele, jakoś nie jest ona naszą nauczycielką życia, a szkoda. Podobnie jest z życiem Bolesława Bieruta. Czy Polacy pamiętają kim właściwie był, jakie pełnił funkcje, czy zrobił coś dobrego czy może coś złego? Był bohaterem czy szubrawcem?

Bolesław Bierut urodził się w 1892 roku, zmarł w 1956 roku. Był dzieckiem ze wsi, nieśmiałym, grzecznym, a później jakoś tak się stało, że został socjalistą, marksistą, komunistą i stalinowcem. Wcześnie przerwana edukacja szkolna, praca, oczywiście działalność partyjna i wyznający te same idee przyjaciele i znajomi. Ożenił się, miał dzieci, choć nie wygląda na to, żeby był do rodziny jakoś szczególnie przywiązany. I do niepodległości Polski również, nie była dla niego wartością. Dążył przecież do wszechświatowej rewolucji, więc po szkoleniach w Moskwie został zawodowym międzynarodowym rewolucjonistą. I związał się z inną rewolucjonistką, miał z nią dziecko, a jednocześnie przecież był już mężem i ojcem. Potem było jeszcze więcej kobiet. Wojnę spędził w Mińsku i Warszawie, działał w PPR i Krajowej Radzie Narodowej. Dzięki znajomościom, czystkom i przypadkom, z podrzędnego działacza stał się tym najważniejszym, wdrapał się na sam szczyt i zdobył zaufanie Stalina. Jego biografia to również historia rywalizacji z niejakim Władysławem Gomułką.

W 1944 roku Stalin namaścił go na przywódcę. Zaczął się jeden z najgorszych okresów w historii Polski. 31 XII 1944 r. Bolesław Bierut został prezydentem KRN, w 1947 r. prezydentem RP, od 1948 roku stał na czele PZPR, a  od 1952 roku był premierem. Za czasów jego rządów uprawiano w Polsce kult jednostki, walczono z opozycją, dokonywano morderstw politycznych, a w 1952 roku wprowadzono stalinowską konstytucję.

Propagandyści oczywiście próbowali zamienić jego życiorys w mit. Na szczęście dzięki takim książkom jak ta możemy dowiedzieć się prawdy. Piotr Lipiński przywołuje dokumenty, również te wcześniej niedostępne, ale i rozmowy z rodziną Bieruta i z ludźmi tamtych czasów, którzy go znali, pracowali z nim.  

Dlaczego ktoś tak niepozorny, bez charyzmy, został takim kimś, kto odegrał tak negatywną rolę w historii Polski? Być może dlatego, że okazja czyni złodzieja, a historia/przypadek czyni zbrodniarza? Nie jest to optymistyczna puenta, bo historia lubi się powtarzać. Przeczytajcie więc książkę „Bierut Kiedy partia była bogiem” Piotra Lipińskiego i namówcie na jej przeczytanie kolejne osoby. Może jednak, kiedyś, nasza własna historia czegoś nas jednak nauczy…

©PrzemyslawPufal

e487722b175470430cf1666c9d2ceea2?s=100&d=mm&r=g - Bierut Kiedy partia była bogiem Piotr Lipiński Recenzja

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać

Dziki kontynent 202x300 - Dziki kontynent. Europa po II wojnie światowej  Keith Lowe RecenzjaCzas szykować się na wojnę, a raczej na to, co spotka tych, którzy ją przeżyją. Prędzej czy później wojna wybuchnie, ludzie długo bez niej żyć nie umieją a i położenie Polski jest, jakie jest, więc znowu przetoczą się przez nasze tereny różne wojska.
W pewnym sensie o tym, co może się wydarzyć po kolejnej wojnie, mówi książka Keitha Lowe` „Dziki kontynent. Europa po II wojnie światowej”. Przedstawia wprawdzie, zgodnie z tytułem, wydarzenia historyczne, ale ludzka natura szybko się nie zmienia.
Autor oddaje głos świadkom tamtych wydarzeń i statystyce. Zastanawia się jednak również, na ile wiarygodne są wspomnienia a także przedstawia dane statystyczne, które znacznie różnią się od podawanych przez różne państwa. Często bowiem fałszowały statystyki wojenne i powojenne, we własnym interesie oczywiście.
Lowe ogranicza swoje opisy do terenu Europy, zrezygnował z części materiału a i tak książka jest dość obszerna. Nawet pobieżne rzucenie okiem na cześć spisu treści pokazuje rozległość tematów: zniszczenia materialne, psychika, wysiedlenia, głód, upadek moralny, zemsta, wrogowie wewnętrzni, czystki, manipulacja i przemoc państw nad innymi.
Czytałem sporo książek na podobne tematy, ale w tej i tak poznałem wiele nowych informacji.
Na przykład dziwnym trafem w całej Europie podbitej przez hitlerowskie wojska rodziły się tak zwane wojenne dzieci, spłodzone przez Niemców z miejscowymi kobietami. A w Polsce, jak pisze Lowe, oficjalna liczba takich dzieci wynosiła.. 0 (słownie: zero).
Czy Polacy byli lepsi czy gorsi od innych nacji w tamtym czasie? Powszechne było zdziczenie, obojętność na cierpienie, walka za wszelką cenę zarówno o życie jak i majątek – własny lub nie. Z pewnością nasze nieszczęsne położenie komplikowało sprawę. Zdecydowano za nas o oddaniu terenów na wschodzie i przejęciu ziem na zachodzie, a to wyzwoliło kolejne niezbyt chlubne działania: wypędzenia i przymusowe przesiedlenia. Wybielamy siebie i swoje uczynki, ale po pierwsze za to samo krytykujemy innych, a po drugie winny to winny. Można usprawiedliwiać się, że takie były czasy, że taka mentalność, ale co mamy na sumieniu, to mamy.
Całe narody były zarówno ofiarami jak i sprawcami, choć nie wolno zapominać kto był rozpoczął działania tej machiny śmierci. Niemcy rozpoczęli nie tylko wojnę, ale również powojenny upadek moralny i materialny.
Oto cytat, który podsumowuje rozważania zawarte w książce:
„Naprawdę było niemożliwe, by wyłonić się z chaosu drugiej wojny światowej, nie mając wrogów. Trudno o lepszą demonstrację moralnej i humanitarnej spuścizny wojny. Po spustoszeniu całych regionów; po krwawej łaźni dla ponad 35 milionów ludzi; po niezliczonych masakrach w imię narodowości, religii, klasy społecznej lub osobistych uprzedzeń prawdziwie każdy człowiek na kontynencie doznał straty lub doświadczył niesprawiedliwości.”

©PrzemyslawPufal

e487722b175470430cf1666c9d2ceea2?s=100&d=mm&r=g - Dziki kontynent. Europa po II wojnie światowej  Keith Lowe Recenzja

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać

Historia brudu - Historia brudu Katherine Ashenburg RecenzjaUkazuje się sporo książek traktujących dość poważne zagadnienia w lekki, przystępny sposób. Jedną z nich jest „Historia brudu” Katherine Ashenburg. I zanim ktoś stwierdzi, że brud to nie jest poważny temat, to zastanówmy się: chodzi przecież o zdrowie. A kwestie higieny, brudu, czystości mają przecież również znaczenie symboliczne, religijne, a także polityczne.

Nasi przodkowie mieli różne poglądy na kwestie mycia się i zachowywania czystości swojego otoczenia. Poglądy zmieniały się cały czas, ale przez tyle wieków historii były dwa główne nurty: mycie się jest szkodliwe, niepotrzebne, bezsensowne lub mycie się służy zdrowiu, jest przyjemne i sprawia, że również innymi jest milej. Nie ukrywajmy: u większości przez długie okresy wygrywał ten pierwszy pogląd, więc ludzie po prostu byli brudni, żyli w brudzie i potwornie śmierdzieli.

Przez długie wieki myto się bardzo rzadko lub wcale. W Europie XVI i XVII wieku brud i smród, również wyższych sfer, był powszechny. Brud miał być bowiem barierą ochronną przed chorobami, a wodę uważano za źródło chorób. Wiek XVIII i XIX to powszechna zmiana na lepsze, choć… z tą powszechnością to chyba jednak przesada. Dużo ścieków musiało upłynąć, żeby masy zaczęły dbać o siebie i powonienie innych. W XIX wieku biedota i robotnicy wciąż żyli w niewyobrażalnym brudzie.

Przez wieki uważano, że czystość jest przyczyną chorób, ale wraz z rozwojem nauki zauważono, że wręczy odwrotnie. Zaczęto dbać o nią także w szpitalach. Choć do części polskich szpitali ta wiedza zdaje się jeszcze nie dotarła…

W XIX pionierem czystości były USA, tam w domach były ubikacje i łazienki. W Europie wiek XX to nie tylko na początku utrzymywanie się instytucji łaźni publicznych, ale też coraz powszechniejsze łazienki w domach, niestety głównie  oczywiście osób bogatych.

Kiedy o higienę łatwej było dbać z powodu coraz lepszych warunków materialnych i różnych rozwiązań technicznych, a na dodatek odkrył ją przemysł, handel i marketing, zaczęła się wręcz moda na mycie się, dbanie o siebie i stosowanie kosmetyków. Aż wreszcie część z nas zaczęła przesadzać i traktować każdy brud i zapach jako coś zagrażające zdrowiu, ohydnego, przerażającego. Nie ma części ciała i domu, która nie ma swojego dedykowanego zestawu kosmetyków i chemikaliów.

A jednak wciąż nie jest tak pachnąco, jak się wydaje. Spora część światowej populacji nadal nie ma warunków do codziennego dbania o swoją czystość. Z kolei inni mają, ale z różnych powodów nie mają takiego nawyku.

Historia brudu to również historia przesądów higienicznych, wynalazków typu mydło, klozet, urynał, wanna, prysznic. I mnóstwo ciekawostek. Książkę warto przeczytać, choć moim zdaniem ma jedną zasadniczą wadę. Tytuł powinien brzmieć „Historia brudu w niektórych krajach Europy Zachodniej i trochę w USA”, ponieważ autorka skupia się właśnie na tych obszarach geograficznych. A chętnie przeczytałbym o pozostałych kontynentach i innych kulturach.

©PrzemyslawPufal

e487722b175470430cf1666c9d2ceea2?s=100&d=mm&r=g - Historia brudu Katherine Ashenburg Recenzja

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać

Obroncy skarbow 195x300 - Obrońcy skarbów. Alianci na tropie skradzionych arcydzieł  Robert M. Edsel, Bret Witter RecenzjaRecenzowałem już tutaj książkę w zasadzie identyczną jeśli chodzi o treść, czyli „Grabież Europy”. Obie opowiadają o wysiłkach aliantów w ratowaniu dzieł sztuki zagrabionych przez Niemców a także tych znajdujących się w latach 1944 – 1945 na terenach objętych działaniami wojennymi.
„Obrońcy dzieł sztuki. Alianci na tropie skradzionych arcydzieł” to książka napisana przystępniej, niż naukowa „Grabież Europy”. Mamy tu wprawdzie dokumenty, zdjęcia, dane, cytaty, ale przede wszystkim jest to beletryzowana wielka historia z małą historią ludzi, którzy ratowali dzieła sztuki przed zniszczeniem i zagrabieniem.
Dość dobrze poznajemy ludzi, którzy wzięli udział w akcjach ratowania europejskiego dorobku kulturalnego. Możemy przeczytać także o ich życiu przed misją, również prywatnym. Dzięki temu staję się czytelnikowi bliżsi i tym bardziej przeżywamy ich przygody, prawdziwe przygody przypominam.
Walczyli nie tylko z czasem, kradnącymi Niemcami, ale także biurokracją ich wojsk. Ich praca była ogromna pod względem logistycznym, wywiadowczym, fizycznym.
Obrońcy zabytków, dzieł sztuki, książek itp. niestety również ginęli…
Siłą rzeczy autor musiał wybierać opisywane dzieła, akcje, miejsca, historie, bo było ich zbyt wiele, aby zawrzeć ich opisy w tego typu książce.
Książkę czyta się łatwo, napisana jest momentami jak książka sensacyjna, dialogi również ułatwiają lekturę.
Świetna lektura nie tylko dla miłośników historii czy sztuki, ale również dla osób, których fascynują niezwykłe historie.

©PrzemyslawPufal

e487722b175470430cf1666c9d2ceea2?s=100&d=mm&r=g - Obrońcy skarbów. Alianci na tropie skradzionych arcydzieł  Robert M. Edsel, Bret Witter Recenzja

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać

Grabiez Europy Lynn H. Nicholas 200x300 - Grabież Europy – Lynn H. Nicholas Recenzja„Grabież Europy” przedstawia trochę inne oblicze II wojny światowej. Oczywiście stawia się pytania czy warto było zajmować się ratowaniem światowego dziedzictwa kulturowego, gdy ginęli ludzie. Pytanie jest bez sensu, bo trzeba było robić i to i to. A ta książka udowadnia to ponad wszelką wątpliwość.
Hitler i jego machina zniszczenia walkę z tak zwaną przez nich sztuką zdegenerowaną zaczęli u siebie, wyrzucono ją z państwowych placówek, artystom zabroniono tworzyć, dzieła niszczono. To był tylko wstęp do tego, co zrobili później.
Jednocześnie już wtedy, jeszcze przed rozpętaniem wojny, hitlerowcy próbowali kupować dzieła sztuki i albo zaczynali tworzyć swoje kolekcje albo handlowali nimi.
Pytanie na marginesie: czy zarówno zainteresowanie Hitlera sztuką, jak i jego nienawiść do pewnych jej gatunków i przedstawicieli można tłumaczyć tym, że był niespełnionym malarzem?
Miał plany co do dzieł sztuki w Europie, którą chciał podbić. A różne kraje posiadały plany ich ratowania, plany lepsze i lepiej zrealizowane, niż nasze plany obrony kraju w 1939 roku.
Niemcy, jak to oni, rabowali systematycznie. Łupem padały zarówno zbiory państwowe jak i prywatne. W książce znajduje się rozdział o Polsce, ale niezbyt obszerny. Nasze dzieła sztuki w czasie wojny krążyły po całym kraju, po Niemczech, wielu nigdy nie odnaleziono.
Są rozdziały o Rosji i państwach Europy Zachodniej. Książka bogata jest w mnóstwo szczegółów, ale one o dziwo nie przytłaczają. Poznajemy losy dzieł, muzeów, kolekcji, ale także kolekcjonerów, marszandów, kustoszy. Działania tych ludzi zarówno w ratowaniu jak i współpracy z Niemcami, są fascynujące. Mowa jest nie tylko o obrazach, ale również meblach czy przedmiotach sztuki dekoracyjnej. Hitler, Göring i cała reszta bandytów rabowali, walczyli między sobą, czasami kupowali, kiedy indziej szukali pretekstów prawnych, aby zagarnąć jak najwięcej. Robili to nawet wtedy, gdy ich klęska była przesądzona, ale próbowali w ten sposób zabezpieczać przyszłość, jeśli nie swoją, to przynajmniej swoich rodzin. Ostatnie odkrycia dzieł sztuki u potomków faszystów dowodzą, że przynajmniej niektórym się to udało.
Bardzo poważnie sprawę potraktowali Amerykanie. Po Pearl Harbor zaczęli ewakuować i chronić sztukę nawet na swoim terenie. Powołali specjalne instytucje, które, choć nie bez kłopotów, miały za zadanie chronić dzieła nawet w Europie. A zadanie było tym trudniejsze, że musiano chronić zabytki i ich wyposażenie przed zniszczeniem przez wojska obu walczących stron: aliantów i Niemców. I oczywiście Rosjan, którzy rabowali, kradli i niszczyli również na wielką skalę.
Alianci karali swoich żołnierzy za szabrownictwo, bezmyślne niszczenie dzieł sztuki, Rosjanie nawet o tym nie pomyśleli. Związek Radziecki kradł i niszczył tak jak robili to wcześniej Niemcy.
Alianci we współpracy z Niemcami ocalili Rzym, Paryż i inne miejsca. A pamiętamy co się stało z Warszawą? Nie zadbaliśmy ani o życie ludzi, ani o samo miasto (i inne).
Koniec wojny przyniósł mnóstwo pracy w poszukiwaniu, odkrywaniu i zabezpieczaniu zawartości repozytoriów, w których Niemcy ukryli to, co zrabowali a także niemieckie dzieła sztuki.
Nie da się oszacować strat, jakich doznała kultura europejska na skutek działania hitlerowców i komunistów. Książka „Grabież Europy” pokazuje tylko część walki o zachowanie nie tylko materialnych przejawów działalności człowieka w postaci dzieł sztuki, ale także walki o zachowanie tożsamości.
Prawdopodobnie nigdy już nie dowiemy się o losach wielu obrazów, rzeźb, mebli, ozdób, fotografii. Wiele z nich został zniszczonych, inne niszczeją w jakichś kryjówkach, kolejne znajdują się w prywatnych kolekcjach, a także w państwowych muzeach. Do dziś przecież państwa i różne organizacja zajmują się próbami odzyskiwania skarbów kultury zagrabionych w czasie II wojny światowej.

©PrzemyslawPufal

e487722b175470430cf1666c9d2ceea2?s=100&d=mm&r=g - Grabież Europy – Lynn H. Nicholas Recenzja

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać