Źle urodzone Reportaże o architekturze PRL-u – Filip Springer Recenzja

Tytuł książki wiele wyjaśnia, ale oczywiście nie mówi o niej wszystkiego. Zacznijmy od nazwisk architektów, o których książka opowiada: Jan Bogusławski, Henryk Buszko, Aleksander Franta, Oskar Hansen, Zofia Hansen, Jerzy Hryniewiecki, Jurand Jarecki, Mieczysław Król, Marek Leykam, Witold Lipiński, Witold Milewski, Maciej Nowicki, Arseniusz Romanowicz, Halina Skibniewska, Zygmunt Skibniewski, Zbigniew Zieliński. Ich życiorysy znajdujemy na końcu książki, bo nie jest ona zbiorem biografii, choć ci twórcy mieli je bardzo ciekawe. Te reportaże ukazują coś więcej, niż fakty, coś więcej niż ludzi.

Wymienieni architekci projektowali w trudnych czasach i ponurym miejscu (choć kariery międzynarodowe również się zdarzały). Musieli walczyć o realizację swoich pomysłów, a taże z rozczarowaniem, gdy do nich nie dochodziło. Finezja architektów zderzała się z prozą życia PRL-u,  brakiem fachowców, materiałów, złą organizacją pracy. Do osobistych ambicji twórców dochodziły walki na szczytach władzy, więc nawet najlepsze projekty mogły być zawsze utrącone przez najwyższe czynniki. Część z architektów próbowała przeciwstawić się socrealizmowi, ale część wybierała konformizm. 

To między innymi oni odbudowywali Warszawę i inne miasta zniszczone w trakcie II wojny światowej. To również oni projektowali hale fabryczne i inne mniej spektakularne budynki, które w PRL-powstać musiały i te, które nie powinny.  

Filip Springer przedstawia kilkadziesiąt realizacji z całej Polski. Wśród nich te bardzo znane, jak rodzący się w bólach, a potem znienawidzony Dworzec Centralny, i te mniej znane budowy karkołomne i prawie niemożliwe, jak Dom Igloo. A jeszcze są między innymi Okrąglak w Poznaniu czy budynek na szczycie Śnieżki. I osiedla mieszkalne, blokowiska, które miały postać niedługo, a stoją już kilkadziesiąt lat.

Autor opisuje również to, co się działo z tymi projektami po przełomie `89 roku. Były i są walki o wyburzenie „straszydeł” i o ich ocalenie jak np. Supersamu w Warszawie, spory o projekty PRL-u kończące się czasami nawet w sądach.

Z książki dowiadujemy się czym jest architektura, jaką pełni funkcję w naszym życiu, a także jakie problemy musi rozwiązać architekt w trakcie projektowania. Opisane są także procesy niszczenia architektury przez nieudolne remonty i rewitalizacje dobudowywanie i burzenie, likwidowanie terenów zielonych.

Fascynujące lektura wzbogacona o archiwalne i współczesne fotografie. Do dziś mieszkamy w źle urodzonej architekturze, mijamy brzydkie budynki postawione w PRL-u,  ale i takie, które zasługują na docenienie. I ochronę, tak samo jak pamięć o ich twórcach.

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać