Synowie Cobaina Miroslav Pech Recenzja

Nota wydawcy:

Dojrzewanie. Muzyczne fascynacje. Narkotyki. Humor. Alkohol. Nostalgia.

Tu się zgadza, wszystko to znajdujemy w książce Miroslava Pecha.

Uczniowie Cobaina to pełna dzikich przygód i humoru historia grupy nastolatków uwielbiających Johna Lennona i Kurta Cobaina. Razem przeżywają imprezy, zakładają zespoły rockowe i próbują osiągnąć sukces.

Dzikie przygody są, rzeczywiście sporo ich. Z humorem już niekoniecznie to prawda. Jest, ale mniej, niż można spodziewać się po przeczytaniu tego opisu.

To również – a może przede wszystkim – poszukiwanie źródeł wyalienowania i bezradności w dzisiejszym świecie. Co czeka bohaterów, gdy karuzela młodości nieubłaganie się zatrzyma?

Tak, to się zgadza. A ja od razu mogę powiedzieć co czeka bohaterów, gdy dorosną – nic szczególnego.

Niestety opis książki obiecuje więcej, niż książka może dać. To kolejna powieść o dojrzewaniu, ze wszystkim, co się z tym wiąże: pierwszymi razami w seksie, muzyce, używkach i narkotykach, nieukończonych szkołach (tu zawodówka w zawodzie kucharz – kelner). To książka o rozczarowaniu światem, sobą, własnym życiem.

A ja jestem rozczarowany samą powieścią. Może jestem za stary, może za dużo przeczytałem książek o dojrzewaniu. A może po prostu Miroslav Czech zbytnio skupił się na opisywaniu postępującego uzależnienia swojego bohatera. Za dużo scen z papierosami, alkoholem i narkotykami, które mnie po prostu znudziły. Tak, wiem, one miały pokazać autodestrukcyjne zachowania bohatera, ale według mnie zachwiały proporcje w powieści.

A może po prostu ta powieść nie jest dla takiego mamuta jak, ja? Nie ten target?

©PrzemyslawPufal

Przemysław Pufal - uzależniony od czytania i bojący się, że nie będzie co czytać